• Wpisów:159
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:107 dni temu
  • Licznik odwiedzin:15 099 / 1707 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nigdy wcześniej nie chciałam sie zabić tak mocno jak teraz
 

 
Jako jedyna tutaj potrafiła mnie zrozumieć, jako jedyna była tak podobna. Za każdym razem gdy zbliżę się do kogoś to wszystko się pierdoli szybciej niż zaczęło. Po co to wszystko? Jaki był cel? Tyle zmarnowanego czasu.
 

 
Ostatnio prawie się całowałam z pewnym chłopakiem. Chciałam sobie przypomnieć jak Hubert całował i zdałam sobie sprawę, że nie pamietam, nie pamietam tez jak przytulał, jak mnie trzymał za rękę, naszych rozmów, nie pamietam naszego związku. Chciałam przypomnieć sobie jak wyglądał i jedyne co pamietam to to ze ma pełne usta i fajny tyłek. Przez to wszystko chciałam przypomnieć sobie innych, których kochałam i nie byłam w stanie. Nie jestem nawet w stanie powiedzieć jaki maja kolor włosów czy oczu. Ludzie tutaj czesto pytają o moja przeszłość, a ja czesto zmyślam, bo po prostu nie pamietam. Wszystko co mam to ogół, wiem, ze ostatnio miałam złamane serce, ze miałam przyjaciółkę Izę, z która byłam blisko, ze z Damianem tez byłam blisko, ze miałam miłość życia, ale sie zaćpał, ze kiedys ważyłam 50kg. Ale kiedy to wszystko było? Wszystko stało sie bardzo obojętne, po co sie przejmować skoro za tydzień lub dwa i tak zapomnę.
 

 
W zeszłe wakacje byłam pijana najrzadziej co 3 dzień, a gdy pojechaliśmy na wakacje wpadłam w 2 tygodniowy ciąg. Niewiele pamiętam, ale wiem, ze mniej więcej od marca do sierpnia 3 dni w tygodniu przychodziłam do domu pijana, 3 dni naćpana a mniej więcej 1 dzień miałam na doprowadzenie sie do porządku. Nikt nigdy nie zauważył. Nie piłam od 6 sierpnia, nie cpalam od kilku dni, chce wrócić do Polski. A bardziej to chce wrocic do swojego mieszkania, wypic ćwiartkę i się zjarać nie martwiąc o nic. Za szybko dorosłam i życie normalnej nastolatki mnie męczy, nie chce gotowego sniadania rano, kanapki do szkoły i rodzinnego obiadu, nie chce martwienia się o mnie i traktowania mnie jak normalnego członka rodziny. Chcę spokoju, stabilności, wszystkie moje nałogi, jedna przyjaciółkę, której będę mogła powiedzieć wszystko i chłopaka, ktory da mi poczucie bezpieczeństwa.
 

 
Gdybym miała broń zrobiłabym to samo co Michael 30 września. Największym problemem jest to, że za 3 dni będę mogła legalnie ją kupić. Trochę się boję.
 

 
"I might be low for the moment but I will bounce back"
 

 
Nadal cos do niego czuje
  • awatar Catherine Veronique ♛: Nie zasłużył na to, ale to nie takie proste, wiem. Ja też coś czuje do takiego jednego sku*wiela bez emocji. I sama nie rozumiem czemu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś powiedział ze zawsze ją kochał, ze kocha ja nadal. Ze sie zabije jeśli będę w ciąży. Mówią ze nie da sie złamać złamanego serca. On potrafi.
 

 
Zabiłeś mnie, wyjąłeś ze mnie wszystko co najlepsze, całe dobro, każdy uśmiech.
Stoję w pustce z obojętnym wyrazem twarzy i nic mnie nie interesuje poza własnym szczęściem. Jestem egoistyczna. Myśle tylko o sobie. I jestem sama.
 

 
Wróciłam do domu. Jest lepiej. Spotkałam się z Hubertem. Czuję sję jakbyśmy nie znali się wcześniej. Powiedziałam mu, ze Mikołaj dał mi pieniądze. Teraz chyba ma mnie za dziwkę. Chciałabym mu powiedzieć o wszystkim, ale odnoszę wrażenie, ze on nie chce słuchać. Mam tramal, mam przyjaciela, mam przemoc, mam kogos do łóżka, mam przyszłość. Jest dobrze.
 

 
Przestałam czuć. Nigdy nie byłam odważniejsza, ale po co mi odwaga skoro teraz jest mi wszystko jedno?
 

 
Przyjechał, nie moge nikomu nic powiedzieć
 

 
Zastąpiłam go przy pierwszej możliwiej okazji, czuje ze obydwoje robimy to z litości i samotności
 

 
Byłam trzeźwa, nie brałam tabletek, minęłam sie z nim obojętnie na ulicy i moje serce po raz kolejny połamało sie na milion małych kawałków
 

 
Patrzę na swoje przeszklone oczy i zwężone źrenice i jest mi bardzo smutno.
 

 
Nie wiem za czym tęsknie, Hubert porozmawiał ze mną przez telefon i wytłumaczył ale ja nadal nie pamiętam. Zapomniałam jak się mnoży ułamki. Powiedzialam mu, żeby o mnie zapomnial i nie miał wyrzutów sumienia jesli cos mi sie stanie, rzucił tylko obojętne okej.
 

 
miesiąc temu mogłam myslec tylko o nim, dziś myśle tylko o tym żeby wziąć nasenne i podciąć sobie żyły, codziennie mi sie śni moje samobójstwo. Jestem spokojna tylko gdy juz jestem przy części, w której zaraz stracę świadomość i moje serce przestanie bić a potem sie budzę i płaczę. Przez kilka mocnych uderzeń w głowę przed majówka i moj stan psychiczny tracę pamięć. Nie pamietam juz jak sie poznałam z Hubertem, kiedy był nasz pierwszy pocałunek, daty początku związku, pamiętam go jak przez mgle. Czasami zapominam swojego imienia, jak sie otwiera parasol, gdxie szlam, z kim rozmawiałam, gdzie mieszkam, kiedy sie urodziłam, ale tylko czasami. Czasami wydaje mi sie ze zapomniałam wszystko i potrafię patrzeć sie w pusta przestrzeń godzinami. Jestem wykończona tym wszystkim, jestem pusta w środku, nie mam nikogo kto chciałby mi pomoc. Hubert juz nie jest cichym westchnięciem i dźwiękiem łamanego serca, bo chyba nie czuje juz nic poza bólem. Chce wrocic do domu i tęsknie za mama chociaż leżę w swoim łożku a mama jest w pokoju kilka metrów obok
 

 
Nie jestem wystarczająca dla niego, nigdy dla nikogo nie byłam. Jestem fajnym dodatkiem, ale dla nikogo całym światem. Nikt nigdy nie pokazał mi miłości w ten właściwy sposób, ze bicie wcale nie oznacza, ze komuś zależy, ze zmuszanie do ćpania i seksu nie jest oznaka chęci wspólnego spędzania czasu, ze moge zaoferować cos więcej niż seks, ze jestem warta cos więcej niż seks, ze dziewczyna wcale nie musi stawać na rzęsach, żeby chłopak poświecił jej godzinę swojego czasu. Chciałam od niego tylko miłości, chciałam tylko byc dla niego ważna, nadal kurwa chcę. Nie mam już siły, niedługo jadę do Wrocławia po tramal, bo nie mam juz siły. To samolubne, bo wiem, ze nie jestem tym, co Hubert potrzebuje, ze mnie nie kocha, ale chce byc jego, tylko jego. Napisałam mu kiedys w notatniku, ze kocham go na zawsze, nic sie nie zmieniło oprócz tego ze gdy dzisiaj powiedziałam to samo nie odpowiedział juz "ja ciebie tez".
 

 
Nie chcę kwiatów, drogiej biżuterii, codziennie kolacji na mieście i wiecznie podwyższonego tętna, chce spokoju, zaufania, troche bezpieczeństwa i "kocham cie myszko" na dobranoc. To troche śmieszne, ze miałam i to i to i udało mi sie wszystko spierdolić. Gdyby Jacek magicznie stanąłby w moich drzwiach i powiedział ze to wszystko to taki żarcik i mnie kocha to spokojnym głosem odpowiedziałabym mu, ze troche sie spóźnił, bo kocham Huberta tak samo jak kiedys kochałam jego. Wiem ze mu nie zależy, ze jestem mu zupełnie obojętna, ze nie kochał mnie nigdy, ze jestem tylko jego darmowa dupą, ale nie jestem w stanie odejść.
 

 
Słucham i will always love you i bardzo bym chciała nie odnaleźć siebie w tej piosence. Chciałam go wyprzeć, udawać ze go nie kocham, ale mi nie wyszło, nie jesteśmy razem, tylko uprawiamy seks. Dla niego to nic więcej, mogłabym się przespać z innym, mogłabym zrobić wszystko a on by nawet nie zareagował. Jestem mu obojętna, mogłabym odjeść. I odejdę łamiąc sobie serce kolejny raz. Potrzebuje Jacka, potrzebuje, żeby ktos mnie pokochał tak jak on mnie kochał. Potrzebuje byc dla kogos ważna, nie chce byc tylko ładna buzia i długimi nogami, chce mieć cos do zaoferowania, cos w środku, a ja jestem pusta i juz bez emocji, nawet nie płaczę.
 

 
Poznałam go na domówce i jakas godzinę pózniej juz siedziałam na jego kolanach całując go w szyję i paląc papierosy. Nie kochałam go na początku związku, chciałam tylko mieć kogos kto mnie przytuli i powie, ze jestem dla niego ważna. A on na początku zachowywał sie jakby zwariował na moim punkcie, zachowywał sie jak najlepszy chłopak na świecie. Nadal go nie kochałam, ale przychodzilam po więcej. Dwa dni temu byliśmy na obiedzie z jego ojcem i wiedziałam, ze to ten jedyny, ze to z nim chcę zamieszkać, mieć dzieci, wspierać i kochać. W trzy miesiące z obcego człowieka stał sie całym moim światem, największym szczęściem, ale też dwa dni temu wieczorem pokłóciłam sie z mamą, miałam napady paniki i histerii, plakalam, wyrywalam sobie włosy, biłam sie po twarzy, az nie zemdlałam, pocięlam się, nacpalam sie i siedząc naga na balkonie paliłam trawkę. W takim stanie napisalam do niego, chciałam mu wszystko powiedzieć, ale on nie chciał słuchać. Nie chciał sluchac, bo nie chciał moich problemów, bo ja dla niego nie byłam całym światem, byłam tylko dziewczyną do zaliczenia, ale spodobało mu się i został, na krótko. Jego świat beze mnie sie nie zawali, nie zacznie znowu pic, ćpać, ciąć sie, nie jeść, płakać, ze kolejna osoba go zostawiła, jak ja, tylko znajdzie sobie inną, łatwiejsza i ładniejszą, a o mnie zapomni. Jak każdy. Chyba wyrwał mi serce.
 

 
Dziś rano, skacowana jedząc na śniadanie tramal stwierdziłam, że zacznę wszystko od początku. Nie mogę dłużej być wiecznie nieszczęślią i smutną dziewczynką. Damian już nic dla mnie nie znaczy, Iza czy Jacek też. Nie ma już nikogo kto mógłby mnie zranić i to jest cudowne. Pierwszy raz w całym moim życiu patrząc w lustro ładnie pomalowana i ubrana myślę "Boże, jesteś śliczna". Wyrzuciłam wszystkie za duże ubrania, muszę przestać chodzić w koszulkach z dziurami i przetartych spodniach. Muszę uwierzyć w siebie.
  • awatar Gość: olałaś Damionka? ojej co Ty bez niego zrobisz?
  • awatar Realisty-cznie: i pięknie! oby tak dalej i nie poddawaj się zbyt szybko ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 






Patrzę na te zdjecia i uśmiecham sie sama do siebie, brakuje tylko zdjecia ze schroniska i wszystkie moje(nie moje) zwierzątka zmieściłyby sie w 4 zdjęciach.
 

 
Albo bardzo tęsknie albo nie mam sie komu wygadać. Rok temu byłyśmy razem, tylko we dwie przekonane, że nic nie jest w stanie nas rozdzielić.

Byłyśmy w ten dzień nad jeziorem w Kiekrzu, skacowane i niewyspane i biedne. Pamietam, ze nawet internetu nie miałyśmy, bo to był koniec lipca i nie wiedziałyśmy jak wrócić do domu. Pisała wtedy z 3 albo 4 chłopakami naraz. Początek końca nastąpił w pustym mieszkaniu w piwnicy do ktorego wchodziły jaszczurki, w łazience, w której było az gęsto od fajek i śmierdziało rzygami, w pokoju, w którym walala sie brudna bielizna, butelki po wódce i paczki po Marlboro zielonych i w kuchni, w której było czuć zapach tostów i zepsutego jedzenia, a wszędzie leżały brudne talerze z zaschniętym keczupem i puszki po piwie. Nasza relacja była prawie tak samo patologiczna jak mieszkanie, w którym spedziłyśmy ostatnie dni naszej prawdziwej przyjaźni.
 

 
Ostatnio jedynym powodem dla którego wychodze z domu jest schronisko i chęć ukończenia szkoły bez problemów. W czwartki chodze jezeszcze na matematykę, ktora juz mnie nie ekscytuje jak na poczatku roku, a w środy i w poniedziałki przychodzi do mnie Matylda, ale lekcje z nia juz nie sa takie fajne, nie chce mi sie opowiadać co u mnie, mowic jej co ostatnio przeczytałam w gazecie czy co było w ostatnich wiadomościach i co o nich sadzi. nie chce mi sie prosic ja zeby wytłumaczyła mi nowy materiał przeznaczony na wyższa klase, siedzimy przez dwie godziny i rozwiązujemy śmieszne zadania z angielskiego. Mniej wiecej 4 razy w tygodniu chodze do schroniska i wyprowadzam tarana, ale nasze spacery zrobiły sie strasznie nudne. Chodzimy do parku okrężna drogą, w parku ja przez około pol godziny czytam książkę, a on sie przy mnie kładzie i po dwoch godzinach wracamy do schroniska, duzo chodzimy. W niedziele jak ojciec jest w domu, a cześciej go nie ma jeździmy nad morze. Po schronisku ide 1,5km na autobus i szybko wracam do domu, ubieram piżamę i juz nigdzie nie wychodzę. Śpię, wstaje do łazienki i cos zjeść, poczytam i znowu sie kładę. Jak mam większy humor to wejde na insta czy snapa pooglądać zdjecia na których mogłabym byc, gdyby chciało mi sie wyjsc do ludzi. Co jakis czas strasznie tesknie za Damianem, płacze przez dwie noce i marze o tym, zeby było jak kiedys, żebyśmy spotykali sie codziennie i mówili sobie wszystko, ale pozniej znow wszystko jest obojętne, wiec ide spac. Kuba powinien mnie nienawidzić, a nie przychodzić do domu z obiadem.
  • awatar Martens13: super, że pomagasz w schronisku! a spacery z psiakami nie mogą być nudne! są wręcz cudowne ♥ ja nie widzę dnia bez wizyty w schronisku i kilku godzin tam spędzonych, po prostu nie widzę :) jeśli kochasz zwierzaki i chcesz pooglądać zdjęcia (właśnie stamtąd) lub poczytać to zapraszam do mnie : ) Piszę dużo, ale podobno bardzo fajne :) Pozdrawiam ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ostatnio czytałam o eksperymentach w stanach, które miały wymazywać wspomnienia, testowani podobno nie wiedzieli kim są lub ci, ktorym dano nowe wspomnienia byli przekonani, ze sa osoba, ktora nigdy nie byli. Gdyby ktos zaproponował mi udział w takim eksperymencie i miałabym pewnośc, ze po wszystkim nie bede pamietała nawet własnego imienia to zgodziłabym sie od razu. Chcę zapomnieć Jacka i to co z nim robiłam, chce zapomnieć cpanie, picie i kluby, chce zapomnieć Damiana, Izę i Dominika. Najbardziej Izę chyba, bo wspomnienia z nią mnie obrzydzają, za kazdym razem jak o niej pomyśle przypomina mi sie jak wyrwała mi serce. A moze Jacka bo mysle o nim dzien w dzien i w kazdym chłopaku widzę jego? Chcę zapomnieć.
 

 
Pozbawił mnie uczuć, znów wszystko jest mi kurewsko obojętne a nie brałam nic od 47 dni. Już nie jest całym moim światem.
 

 
"Jestem w Paryżu
Zacząłem żyć, a nie oddychać tylko"
 

 
" I chyba nie potrafię powiedzieć, że nie chciałbym ciebie mieć"
 

 

bardzo krótkie na zawsze
  • awatar doryforos: Ostatnia chwila na skorzystanie z darmowej wysyłki na szafraj.pl second hand online! :) Mamy najlepsze marki w najniższych cenach, żadna z rzeczy nie przekracza ceny 40zł! :) Tylko do dziś do godziny 23.00 przy zakupie minimum dwóch produktów dorzucamy przesyłkę gratis! :) Nie przegap swojej szansy na www.szafraj.pl! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odejście od Izy było chyba najlepszym wyborem w ciagu ostatnich kilku miesiecy. Czuje sie jakby wielka kula, ktora ciągnęła mnie w dol nagle odpadła. Bawi mnie tylko fakt, ze Iza nie była w stanie zakończyć tego z kultura? Godnością? Mogłybyśmy spokojnie pojsc na ławkę, spalic ostatniego kiepa, dać sobie buzi w czółko i odejść w swoje strony. A rozstalysmy sie bardzo brzydko, bez klasy i szacunku do siebie, liczyłam na cos lepszego po 4 latach przyjazni. Poszłam z tej okazji na zakupy i kupiłam sobie tyle kosmetyków, butów i ubrań, ze nawet nie mam gdzie tego trzymać. Mam nadzieje, ze mimo wszystko gazelka nie bedzie az tak głupia zeby próbować sie jakos zemścić, w sumie nawet jakby chciała to rozmawia tylko z Natala, ktora ma ja w dupie i Adrianem, ktory chce zebym była martwa, wiec udaje ze jestem martwa. Pierwszy raz od dawna czuje sie ładna i szczupła, czuje wewnętrzny spokój i jestem szczęśliwa. Odcielam sie od najbardziej toksycznej relacji w całym moim życiu i nawet nie tesknie, jest pięknie.
 

 
Wszyscy odchodzą w bardzo nieodpowiednim czasie i nawet jak jestem przygotowana na odejście tej osoby to wszystko dzieje sie zbyt szybko. Damian i Iza mieli odejść po liceum, jak ja wyjadę na studia nie wiadomo gdzie, a oni zostaną w tej dziurze, jedno przez "milosc swojego życia" a drugie przez to ze skonczy marna zawodówe i nie znajdzie pracy nigdzie indziej. Ale odeszli teraz, na Izę w sumie byłam bardziej przygotowana, bo tak na prawdę nie przyjaźniliśmy od wakacji, w wakacje cos sie zjebalo i przestało byc dobrze, mogłam nazywać to przyjaźnią, ale znaczylam dla niej mniej niz koleżanka z klasy i na sile starałam sie zatrzymać ja przy sobie, zupełnie niepotrzebnie. Na Jacka nie byłam przygotowana w ogole, mimo ze nasza milosc tez nie byla taka jak na poczatku to nigdy nie mysalam, ze koniec bedzie gorszy niz w koszmarach. Wszystko do mnie wróciło jak popatrzę w przeszłość, każde zachowanie szmaty do mnie wróciło i nie wiem nawet jak to wszystko naprawić. Jak naprawić siebie, jak nie tracić chłopaków przez mówienie im, ze mogliby zostać moimi przyjaciółmi, bo związek, całowanie sie i seks mnie nudzi i za kazdym razem wyobrażam sobie zamiast nich Jacka , a rozmawiać z nimi mogłabym godzinami. Jak ruszyc dalej i nigdy nie patrzec za siebie? Chyba zacznę chodzic do kościoła. Chciałabym zeby chociaz raz ktos mnie kochał bardziej niz ja tego kogos.